Zdjęcia
do tego posta od jakiegoś czasu czekały na opublikowanie. Ostatecznie trochę
się to przeciągnęło. Widać na nich zalegający śnieg, po którym nie ma
już śladu. Przynajmniej wówczas tworzył interesującą, śnieżną scenerię. Tą stylizację łączy z poprzednią płaszcz z wełny wielbłądziej,
jednak reszta jest zupełnie inna. Całość ma jeszcze bardziej nieformalny
charakter, niż ostatnio.
O
płaszczu nie będę się tu rozpisywał, ponieważ zrobiłem to poprzednio. Jedyne co
dodam, to fakt, że lubię go nosić zapinając wyłącznie dwa środkowe guziki.
Górny i dolny pozostawiam odpięte, dzięki czemu koszula i krawat są bardziej
wyeksponowane, a do tego mam większą swobodę w dolnych partiach. Jeśli pogoda
na to pozwala, to chętnie korzystam właśnie z takiej kombinacji.
Tym
razem alternatywą dla marynarki stał się brązowy kardigan szalowy. To świetne
rozwiązanie dla osób, którym nie po drodze z marynarką. Nie jest tak elegancki,
lecz nadal bardzo stylowy. Uważam, że ten typ swetra najpraktyczniej łączy się
z krawatem. Wiodąca przez środek pionowa linia guzików zgrabnie tuszuje
ewentualny efekt wypychania materiału w tym miejscu, powodowany czasem przez gruby
krawat. Na jednolitych, cienkich dzianinach problem ten jest bardziej
odczuwalny i widoczny, więc trzeba rozważniej dobierać zwisający z szyi dodatek.
Mój kardigan został zrobiony z mieszanki kaszmiru i wełny o grubszym splocie.
Taki materiał nadaje mu mniej formalny charakter, za to gwarantuje skuteczną
ochronę przed zimnem.
Taki typ kardigana wymagał nieformalnej koszuli i krawata. Dlatego postawiłem na
niebieski model z bawełny oxford z kołnierzykiem zapinanym na guziczki. Do tego
dobrałem czerwony knit z jedwabiu. Akurat do niego mam spory sentyment. To
pierwszy krawat tego typu jaki kupiłem i to właśnie on całkowicie zmienił moje
podejście do knitów. Mam go już kawał czasu, a dopiero teraz go prezentuję. O
jego jakości świadczy między innymi fakt, że został wykonany we włoskim
regionie Como, słynącym z doskonałych wyrobów z jedwabiu. Oczywistym dopełnieniem
tak wyglądającej góry muszą być odpowiednie spodnie o podobnym stopniu
swobodnej elegancji. Ja wybrałem granatowe dżinsy.
Cały
zestaw uzupełniłem ciemno brązowymi chukka boots z groszkowanej skóry. Przy
okazji jeszcze raz podkreślę – gumowa podeszwa jest zdecydowanie
bezpieczniejsza na zaśnieżonych, śliskich drogach. Skarpetki założyłem w
czerwono granatowe, cienkie paski, aby współgrały kolorystycznie z dodatkami i
spodniami.
Tym
razem również nie obyło się bez niezbędnych akcesoriów typu rękawiczki, szalik,
a nawet wełniana czapka. Dzięki nim nie musiałem marznąć. Ciemno brązowe
rękawice są wewnątrz wyściełane futerkiem z królika. Nie dość, że są ciepłe, to
dodatkowo niezwykle przyjemne w kontakcie ze skórą.
Dzisiejsza
stylizacja jest całkiem nieformalna. Takie zestawienia są idealne, jeśli nie
chcesz wyglądać zbyt elegancko, ale z dobrym gustem i wyczuciem stylu. Przy
tworzeniu tego stroju ograniczyłem się tylko do kilku kolorów: brązu,
czerwieni, odcieni niebieskiego i beżowego płaszcza. Na dodatek nie
zastosowałem prawie żadnych wzorów na ubraniach. Jedynym wyjątkiem są prążki na
skarpetach.
Płaszcz – L’Homme Moderne
Kardigan – Ralph Lauren
Koszula – Marks & Spencer
Knit – Gallieni
Spodnie – Lee Brooklyn
Buty – Grenson
Skarpety – Gurteen
Rękawiczki – skóra / królik
Szal – Mackintosh
Czapka - Giada
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz