8 października 2016

SESJA NA SKWERZE KOŚCIUSZKI


W ostatni dzień września wybrałem się do Gdyni nad morze. Spacer po Skwerze Kościuszki zaowocował kolejną sesją zdjęciową. Przygotowanie materiału do bloga trochę mi się wydłużyło, przez co to, co dziś widać za oknem nie zgrało się z piękną jeszcze wówczas pogodą. No ale trudno. Skoro fotografie powstały, to szkoda byłoby ich nie zaprezentować. Można je potraktować jako wspomnienie polskiej złotej jesieni.


Jako że była to wizyta nad morzem można by się spodziewać stroju z wieloma marynistycznymi elementami. Granatowy blezer ze złotymi guzikami, jasne spodnie, poszetka w kotwice są typowe dla tego stylu. Ja podszedłem do tego z trochę innej strony, choć nie brakuje tu pożądanego niebieskiego, czy spodni w odcieniu złamanej bieli. Postawiłem na jaśniejsze kolory, a jedynym ciemnym akcentem był krawat.

W ten słoneczny, jesienny dzień miałem na sobie kaszmirową marynarkę z niewielkim dodatkiem jedwabiu. Doskonały materiał od Loro Piany utkano w jodełkę stanowiącą przeplatankę jasno i ciemno niebieskich nici. Dzięki temu powstała charakterystyczna melanżowa faktura. Po raz pierwszy zdecydowałem się na marynarkę trzyguzikową. Obecnie wybiera się takie modele znacznie rzadziej. Osobiście też wolę zapięcie na dwa guziki, lecz absolutnie nie dyskwalifikuję tych bardziej tradycyjnych. W mojej jednorzędówce podobają mi się kontrastowe, rogowe guziki. Pisałem już kiedyś, że takie rozwiązanie jest mniej praktyczne, ale w odpowiednim połączeniu staje się ciekawym detalem. Tym razem świetnie współgrały z kolorem poszetki oraz z jasnymi spodniami.


Bawełniane spodnie są bardziej kremowe niż białe. W każdym bądź razie jasny kolor ma pewne wady. Wyraźnie widać schowaną wewnątrz podszewkę kieszeniową oraz boczne szwy. Z tego też powodu jedynym właściwym wyjściem jest biała bielizna. Pomijam tutaj fakt znacznie szybszego powstawania zabrudzeń na jasnych spodniach. Czasami za stylowy wygląd trzeba zapłacić pewną cenę.


Od początku do tego zestawu miałem w zamyśle koszulę w biało niebieskie prążki. Taką więc wybrałem, dopasowując do niej brązowy krawat w niewielkie wzorki. Zwisający spod szyi jedwabny dodatek był wyraźnie najciemniejszy, ale w jego tle widniały jaśniejsze fragmenty w kolorze niebieskim i żółtym. Dzięki temu nawiązywał do reszty stroju.


Poszetka na pierwszy rzut oka wygląda jakby wyciągnięto ją z zupełnie innej bajki, ale w rzeczywistości posiada nie jeden wspólny mianownik z resztą. Najbardziej jest zharmonizowana kolorystycznie z marynarką, zarówno tkaniną, jak i guzikami. Poza tym stanowi pewien odnośnik do jasnego dołu.

Skarpetki również dobierałem głównie „pod marynarkę”. Wydaje mi się, że poprzeczne paski bronią się w tym przypadku dość dobrze. Ostatni punkt programu stanowią jasnobrązowe monki, czyli buty zapinane na klamrę. Akurat te są francuskiej marki, ale wyprodukowane w Wielkiej Brytanii.


Jak już wspomniałem pogoda dopisała. Jednak słońce raz po raz wychodziło zza chmur i zachodziło. Do tego chwilami bywało wyjątkowo wietrznie. To trochę komplikowało sprawę zarówno mi jak i mojemu fotografowi. Świecące słońce niemiłosiernie raziło w oczy, a zmieniające się warunki zmuszały do ciągłego zmieniania ustawień aparatu. Dlatego nie wszystko wyszło perfekcyjnie. Mam nadzieję, że pomimo tych utrudnień udało nam się zrobić względnie dobre zdjęcia. Sami oceńcie.



















Marynarka – John W. Nordstrom
Spodnie – Joop
Koszula – T. M. Lewin
Krawat – Diva
Buty – Bowen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...