Niedawno
po raz pierwszy zetknąłem się z hiszpańskimi butami marki Cordwainer. Wpadły mi
w ręce brązowe, bardzo klasyczne trzewiki. Prezentują się świetnie, więc póki
jeszcze nie są sfatygowane od licznych spacerów, chętnie pokażę je na łamach
bloga. Dodatkowo podzielę się z Wami moją opinią i wnioskami na ich temat.
Buty
zostały kupione w outletowym sklepie internetowym za mniej więcej połowę ceny
rynkowej. „Wyłowiłem” je spośród wielu par o niezbyt wygórowanej jakości. Akurat
poziom prezentowany przez te Cordwainery był w asortymencie sklepu rzadkością.
W komplecie dostałem oryginalny, aczkolwiek lekko podniszczony karton, woreczek
przeciwkurzowy oraz dodatkową parę sznurowadeł. Jak to czasem bywa przy
produktach outletowych, obuwie nosi niewielkie ślady przymierzania, widocznie
głównie na podeszwie. Przy dobrej cenie na takie drobiazgi nie warto nawet
patrzeć. Z resztą w żaden sposób nie pomniejszają one kwestii jakościowych.
Cordwainer
to względnie młoda marka, założona dopiero w 2006 r. W Polsce jest raczej słabo
znana. Ich buty są wytwarzane w hiszpańskim mieście Almansa. To prawdziwe zagłębie
szewskie z długą historią i tradycjami. Czasami porównuje się je z angielskim
Northampton. W Almansie mieści się cała masa fabryk produkujących obuwie. Tamtejsze
zakłady robią buty również dla takich marek jak Magnanni, Berwick, Pertini
(należy do tego samego właściciela, co Cordwainer), John Spencer, a także Justin
FitzPatrick, który zasłynął jako bloger The Shoe Snob, a od jakiegoś czasu sprzedaje
własną linię obuwia. Samo pochodzenie moich trzewików uświadcza mnie w
przekonaniu, że ich produkcja opierała się na bogatym doświadczeniu
wykwalifikowanych rzemieślników.
Model
Cordwainerów, który udało mi się kupić nosi nazwę David. Są to wysokie trzewiki
ponad kostkę w kolorze niejednolitego, ciemnego brązu. Producent przedstawia
ten odcień jako elba espresso i muszę przyznać, że wyjątkowo mi się podoba.
Dodatkowo noski i pięty zostały lekko ściemnione. Buty mają niewielką ilość
przeszyć i są pozbawione jakichkolwiek zdobień i ażurków. Dzięki temu wyglądają
elegancko i bardzo klasycznie. Jedynie noski zostały oddzielone od przyszwy
subtelną kapką. Osiem dziurek do sznurowania stanowi standardowe rozwiązanie,
przy czym cztery górne można wiązać na haczyki lub typowe dziurki. Istnieją
dwie możliwości, co wydaje mi się dobrym pomysłem. Z tyłu u góry znajdują się
tasiemki ułatwiające zakładanie.
Buty
są w rozmiarze 10, czyli znowu udało się trafić. Pasują idealnie i w żaden
sposób nie powodują dyskomfortu. Na razie zrobiłem w nich kilka próbnych
przechadzek po domu, ale już czuję, że nie będą stwarzać problemów. Otarć, czy
ucisków z ich strony absolutnie się nie spodziewam. Mogłyby być dokuczliwe dla
osób z wysokim podbiciem. W moim przypadku są naprawdę wygodne, a z każdym
kolejnym założeniem powinno być jeszcze lepiej. Jestem przekonany, że to w
dużej mierze zasługa kopyta 169, które tutaj zastosowano. Noski są lekko zaokrąglone
i niezbyt mocno zwężone. Mają bardzo tradycyjny wygląd, choć są smuklejsze niż
się wydaje.
Konstrukcja
tych butów opiera się na metodzie Goodyear Welted. Cordwainer bazuje na szyciu
ramowym, gdzie maszyny Goodyeara muszą być obsługiwane przez wykwalifikowanych
pracowników. Oczywiście wiąże się to ze sporym udziałem ręcznej pracy. Na temat
zalet i trwałości butów wykonanych w ten sposób pisałem wielokrotnie. Mimo że
zazwyczaj są trudniejsze w rozchodzeniu i sztywniejsze, to później potrafią się
odwdzięczyć wyjątkową wygodą i długoletnim komfortem użytkowania. Dużą rolę
odgrywa przy tym masa korkowa, która w miarę chodzenia coraz bardziej
dopasowuje się do kształtu stopy.
Cholewki
wykonano ze skóry cielęcej, która robi naprawdę dobre wrażenie. Nie jest matowa
i bez wyrazu, a wręcz przeciwnie. Olśniewa swoją głębią i szlachetnym blaskiem.
Skóra nie wygląda na przesuszoną i nie posiada nieestetycznych marszczeń,
świadczących o gorszej jakości. Całe wnętrze również jest skórzane. Choć na
wyściółkę rzadziej zwraca się uwagę, to tutaj widać, że została zrobiona z
porządnego, naturalnego surowca. Od razu daje się we znaki intensywny zapach
wydobywający się ze środka. Charakterystyczny jest też pomarańczowy kolor
wnętrza. U mnie budzi skojarzenia z uznaną włoską marką Santoni i nie zdziwię
się, że właśnie tak to miało działać.
Moje
Cordwainery zostały obstalowane na solidnych, podwójnych podeszwach ze skóry. Spody
wyglądają nieco obszernie, co z pewnością wpływa na sylwetkę i odbiór tych butów.
Kilkuwarstwowe obcasy całkiem sporych rozmiarów stanowią solidne podparcie dla
stóp. Otwarty kanał ukazuje gęste, dość grube szwy, które są osadzone na
przyzwoitej głębokości. Na pochwałę zasługuje bardzo dokładnie i równo biegnąca
linia kanału oraz kompletny brak postrzępionych śladów w okolicach wyciętych
rowków. Ogólnie znakomicie się to prezentuje.
Do
precyzji wykonania nie można się przyczepić. Buty są idealnie symetryczne, natomiast
szwy na cholewce równe i drobne. Największy zarzut mam do wnętrza tych
trzewików. Rozumiem, że środek nie jest eksponowany, ale pozostałe po wklejaniu
wkładek ślady kleju są zbyt obfite i niepotrzebnie psują ogólny wizerunek tej
pary butów. To niby drobne zaniedbanie, ale właśnie takie drobiazgi z łatwością
mogłyby być likwidowane podczas kontroli jakości w firmie. Poza tym dbałość o
szczegóły na bardzo wysokim poziomie.
Hiszpańskie
buty zawsze znajdowały się jakby w cieniu angielskich i włoskich marek, ale
wydaje mi się, że właśnie przechodzą renesans. W moich oczach zyskują coraz
większe uznanie, szczególnie, że miałem już do czynienia z różnymi iberyjskimi
brandami. Przytoczę tutaj choćby balmorale od Yanko, które posłużyły mi za
pierwszy obiekt do recenzowania. Przede wszystkim uważam, że hiszpańskie obuwie
ma doskonały stosunek jakości do ceny. Cordwainer stara się nadawać
tradycyjnym, klasycznym modelom nowoczesnego sznytu, a czasami dandysowatego
charakteru. Grają detalami, a w ofercie mają wiele ciekawych kopyt o
dynamicznych kształtach, celujących w aktualne tendencje. Niektóre modele są
może nawet zbyt przekombinowane, ale jak widać po moich trzewikach, potrafią
zrobić również wzorcowe klasyki. Powołując się właśnie na nie uważam, że
Cordwainer produkuje bardzo dobre buty w adekwatnej do jakości cenie.
Buty prezentują się naprawdę fantastycznie :) Idealne na jesień i wczesną wiosnę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz. Mam nadzieję, że uda się je wkomponować w jakąś stylizację niebawem.
UsuńA możesz powiedzieć ile kosztowały? Tak aby mieć pojęcie do relacji cen producentów innych hiszpańskich butów typu Meermin, Crownhill Shoes czy Yanko.
OdpowiedzUsuńJa kupiłem je okazyjnie, ale normalnie ceny są zbliżone do Yanko.
UsuńButy pierwsza klasa :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńwow piękne, muszę kupić swojemu facetowi :) póki co dostaje z wyprzedaży eobuwie :D
OdpowiedzUsuńJestem ogromnym fanem butów eleganckich. Na szczęście sklepów, które posiadają je w swojej ofercie nie brakuje. Ze swojej strony jestem w stanie polecić https://butymodne.pl/
OdpowiedzUsuńKupuję buty tej marki od 10 lat, w sklepie przy fabryce w Almansie,
OdpowiedzUsuńmam chyba 6 par;
buty trwałe, zawsze się doskonale prezentują;
Piękne buty dla mężczyzny z klasa. Trzeba jednak pamiętać, że przy takich butach trzeba dobrać nawet odpowiednie skarpetki, aby cała stylizacja była idealna.
OdpowiedzUsuńW jakim sklepie zostały kupione?
OdpowiedzUsuń